Dziedzictwo odc. 995 i 996: Nana i Poyraz spędzają noc w jednym łóżku!

„Dziedzictwo” Odc. 995 – streszczenie
Sinan, Isil i Ezgi siedzieli razem w przestronnym salonie. Sinan oraz jego dawna ukochana zajmowali stojące obok siebie, zielone, pikowane fotele, a Isil obserwowała ich z wózka inwalidzkiego. Choć rozmowa przebiegała spokojnie, pod pozorną serdecznością wyczuwało się delikatne napięcie.

Isil przyjrzała się synowi, a następnie spojrzała na Ezgi z wyraźną czułością.

ad
– Sinanie, mogę ci coś powiedzieć? – zaczęła z łagodnym uśmiechem. – Ta dziewczyna naprawdę wnosi światło do naszego życia. Jest troskliwa, lojalna i niezwykle pracowita. Przebyła długą drogę. Została adwokatem i wciąż się rozwija. Już dawno mnie przerosła, a mimo to nadal przychodzi do mnie po radę. To rzadkie i bardzo piękne.

– Ezgi rzeczywiście taka jest – przyznał Sinan z uznaniem. – Szanuje twoje doświadczenie, mamo. To mówi o niej więcej niż tysiąc słów.

Ezgi uśmiechnęła się z wdzięcznością. Po chwili jednak spoważniała i zwróciła się do Sinana:

– Właśnie dlatego chciałam poznać twoją opinię w pewnej sprawie. Bardzo mi na niej zależy.

Nie zdążyła jednak wyjaśnić, o co chodziło, ponieważ w wejściu do salonu pojawiła się Aynur. Miała na sobie różową bluzkę, a na ramieniu trzymała ciemnozielony płaszcz. Zatrzymała się w progu i spojrzała na gospodarzy.

– Panie Sinanie, muszę wyjść do sklepu – oznajmiła. – Rano stłukły się wszystkie słoiki, więc trzeba kupić nowe.

Sinan niemal natychmiast podniósł się z fotela.

– Pójdę z tobą – zdecydował. – Przyda mi się trochę świeżego powietrza.

Isil zmarszczyła brwi, wyraźnie niezadowolona z jego nagłej decyzji.

– Sinanie, Ezgi chciała z tobą o czymś porozmawiać – przypomniała mu stanowczo.

ad
Mężczyzna zawahał się i spojrzał na dawną ukochaną z lekkim zakłopotaniem.

– Przepraszam, Ezgi. To będą tylko szybkie zakupy. Kiedy wrócę, spokojnie omówimy wszystko, dobrze?

Nie czekając na odpowiedź, wyszedł razem z Aynur. Gdy drzwi się za nimi zamknęły, w salonie zapadła niezręczna cisza.

Ezgi patrzyła przez chwilę w stronę wyjścia, jakby nie mogła uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło. W końcu odwróciła się do Isil, nie kryjąc rozczarowania.

– Poszedł za nią, gdy tylko usłyszał, że wychodzi – powiedziała z goryczą. – Naprawdę wybrał się z nią na zakupy. Sinan, którego znałam, unikał sklepów jak ognia. Wszystko zamawiał przez Internet, byle tylko nie tracić czasu i nie spotykać ludzi. Co się z nim stało?

Isil zachowała spokój. Na jej twarzy pojawił się dyskretny, pewny siebie uśmiech.

– Uspokój się, kochana. Najważniejsza jest cierpliwość – powiedziała cicho, lecz stanowczo. – Dopiero zaczęłyśmy. Kiedy wrócą, przejmiesz inicjatywę. Nie możesz wycofać się po pierwszym niepowodzeniu.

Ezgi spojrzała na nią z niepewnością.

– A jeśli on naprawdę coś do niej czuje?

– Uczucia można osłabić, a dawne wspomnienia ponownie obudzić – odpowiedziała Isil bez wahania. – Zaufaj mi. Sinan w końcu przypomni sobie, do jakiego świata naprawdę należy… i kto powinien stać u jego boku.

ad


Poyraz siedział oparty o poduszki i kończył przygotowaną przez Nanę jajecznicę. Starannie zebrał kawałkiem bułki ostatnie okruszki z talerza, po czym posłał żonie wdzięczne spojrzenie. Nana stała obok łóżka z tacą w dłoniach, wyraźnie zadowolona, że dopisał mu apetyt.

W tej samej chwili drzwi gwałtownie się otworzyły i do pokoju wpadł podekscytowany Yusuf. Bez chwili namysłu podbiegł do Poyraza i mocno objął go w pasie. Chłopiec wciąż był przekonany, że mężczyzna ucierpiał w wypadku samochodowym. Nie znał prawdy o porwaniu Nany ani o postrzeleniu.

– Jak się czujesz? – zapytał z troską, wtulając się w niego jeszcze mocniej.

Poyraz objął go ramieniem i uśmiechnął się ciepło.

– Nic mi nie było, bohaterze. Wystarczyło, że cię zobaczyłem, a od razu poczułem się lepiej.

– Rana była poważna? – dopytywał Yusuf, zerkając z niepokojem w stronę jego zabandażowanego boku.

– Nie, to nic wielkiego – zapewnił go Poyraz. – Zagoi się szybciej, niż myślisz. Samochód nie miał jednak tyle szczęścia. Był w takim stanie, że odpadły mu koła. Dosłownie.

– Najważniejsze, że tobie nic się nie stało – odparł chłopiec z ulgą. – A co z tym człowiekiem, który cię potrącił?

Uśmiech zniknął z twarzy Poyraza. W jego spojrzeniu pojawiła się chłodna determinacja.

ad
– Uciekł, ale ta sprawa jeszcze się nie skończyła. Nie spocznę, dopóki nie odpowie za to, co zrobił.

Po chwili ponownie złagodniał i pogładził Yusufa po włosach.

– A teraz idź się odświeżyć. Później opowiesz mi wszystko, co wydarzyło się w szkole. Zgoda?

Yusuf skinął głową i posłusznie wyszedł. Gdy drzwi się za nim zamknęły, Nana odstawiła tacę i spojrzała na męża z narastającym niepokojem.

– Kiedy mówiłeś, że nie spoczniesz, dopóki ten człowiek nie odpowie za swoje czyny… miałeś na myśli porywacza, prawda? – zapytała cicho. – Zamierzasz go szukać?

Poyraz nie próbował zaprzeczać.

– Każdy, kto ośmielił się podnieść na ciebie rękę, musiał za to zapłacić – odpowiedział stanowczo. – Znajdę go, Nano. Nie pozwolę, żeby dalej stanowił dla ciebie zagrożenie.

– Nie! – zaprotestowała gwałtownie. – Nie pozwolę ci na to.

W jej głosie zabrzmiały strach i bezradność.

– Dopiero wróciłeś ze szpitala. Rana nawet się jeszcze nie zagoiła, a ty już chcesz narażać życie? Nie mogę ponownie przechodzić przez ten koszmar. Nie mogę każdego dnia zastanawiać się, czy jeszcze do mnie wrócisz!

Poyraz chciał coś powiedzieć, lecz Nana nie dała mu dojść do słowa. Chwyciła tacę i szybko wyszła z pokoju. Jej twarz zdradzała żal, ale przede wszystkim paraliżujący lęk przed kolejną tragedią.

ad
Poyraz patrzył przez chwilę na zamknięte drzwi. Wiedział, że jej złość brała się wyłącznie ze strachu o niego.

Wkrótce ciszę przerwał dzwonek telefonu. Na ekranie pojawiło się imię „Mert”. Poyraz odebrał połączenie.

– Mam dobre wieści – oznajmił mężczyzna po drugiej stronie. – Schwytaliśmy Hilmiego. Problem w tym, że milczy jak zaklęty. Bez względu na to, co robimy, nie chce powiedzieć ani słowa.

Poyraz spoważniał.

– Wiem, jak zmusić go do mówienia – odpowiedział spokojnie, po czym zakończył rozmowę.

Odłożył telefon i ponownie spojrzał w stronę drzwi, za którymi zniknęła Nana.

– Muszę to zakończyć – szepnął do siebie. – Ale nie mogę znów jej zranić.


Poyraz niepostrzeżenie wymknął się z domu, uważając, by Nana niczego nie podejrzewała. Choć rana wciąż dawała mu się we znaki, nie zamierzał rezygnować. Musiał odnaleźć Burhana i zakończyć tę sprawę raz na zawsze.

Dotarł do warsztatu stolarskiego. W przestronnym, surowym pomieszczeniu panował półmrok. Pod ścianami piętrzyły się deski i drewniane płyty, na stołach leżały elektronarzędzia, a z sufitu zwisał ciężki worek treningowy. Pośrodku, przywiązany do krzesła, siedział Hilmi. Jego twarz była posiniaczona, a z rozbitej wargi sączyła się krew. Obok niego stali Mert i dwaj zaufani ludzie.

ad
Na widok Poyraza bandyta podniósł głowę, lecz natychmiast odwrócił wzrok.

– Nadal milczy – oznajmił Mert. – Próbowaliśmy wszystkiego. Nie chce powiedzieć, gdzie ukrywa się Burhan.

Poyraz zdjął kurtkę i powoli podszedł do więźnia. Jego twarz pozostawała niewzruszona, ale w oczach płonął tłumiony gniew.

– Spójrz na mnie – polecił chłodno.

Hilmi zacisnął szczęki.

– Niczego ode mnie nie usłyszysz.

– Myślisz, że przyszedłem tu z tobą dyskutować? – Poyraz pochylił się nad nim. – Pomogłeś człowiekowi, który porwał moją żonę, odurzył ją i omal nie doprowadził do jej śmierci. Powiesz mi, gdzie jest Burhan. Prędzej czy później.

Bandyta odpowiedział kpiącym uśmiechem. Poyraz gwałtownie przewrócił krzesło, a Hilmi z hukiem runął na betonową posadzkę. Jęknął z bólu, lecz nadal uparcie milczał.

Poyraz przykucnął przy nim i chwycił go za kołnierz.

– To ostatnia szansa – powiedział głosem pozbawionym emocji. – Albo zaczniesz mówić, albo przekonasz się, jak daleko jestem gotów się posunąć.

Hilmi dostrzegł w jego spojrzeniu coś, co odebrało mu resztki odwagi. Przełknął ślinę i w końcu pękł.

ad
– Dobrze… wystarczy! – wycedził przez zaciśnięte zęby. – Nie wiem, gdzie teraz jest Burhan. Przysięgam. Ale wiem, jak możesz go dopaść.

Poyraz powoli puścił jego kołnierz.

– Mów.

– Jutro o czternastej spotka się z kimś pod mostem – wyszeptał Hilmi. – Z człowiekiem, który wciągnął go w tę sprawę. Ma odebrać od niego pieniądze, a potem uciec. Burhan zamierza zniknąć.

Poyraz wyprostował się i spojrzał na Merta. Na jego twarzy nie było już ani śladu wahania.

– Nie zdoła uciec – oznajmił chłodno. – Nie tym razem.

„Dziedzictwo” Odc. 996 – streszczenie
Cennet postanowiła przez całą noc czuwać nad Poyrazem. Co jakiś czas zaglądała do sypialni, poprawiała mu kołdrę i upewniała się, że spokojnie oddycha. Jej nadopiekuńczość postawiła Nanę w wyjątkowo niezręcznej sytuacji. Nie chcąc wzbudzać podejrzeń ani narażać się na kolejne pytania, musiała położyć się obok męża i udawać, że właśnie tak zamierzali spędzić noc.

Poyraz zasnął pierwszy, osłabiony po ostatnich przejściach. Nana leżała tuż przy nim, sztywna i czujna, niezdolna zmrużyć oka. Każdy jego oddech, najdrobniejszy ruch i ciepło bijące od jego ciała tylko potęgowały napięcie, którego żadne z nich nie potrafiło jeszcze nazwać.

ad
Kiedy Cennet ponownie weszła do pokoju i troskliwie otuliła syna dodatkowym kocem, Nana odsunęła się odruchowo, próbując zachować pozory spokoju. Starsza kobieta przyjrzała im się uważnie, po czym bez słowa opuściła sypialnię. Cisza wróciła, lecz sen nie nadszedł. Nana pozostała obok Poyraza aż do świtu, wsłuchana w rytm jego oddechu i własnego, niespokojnie bijącego serca.


Wczesnym rankiem Aynur pojawiła się w domu Sinana. Zdjęła płaszcz i już miała udać się do swoich obowiązków, gdy z jadalni dobiegły ją ożywione głosy. Zatrzymała się w przedpokoju i ostrożnie zajrzała do środka.

Przy dużym stole siedziały Isil i Ezgi. Przed nimi stały talerze z resztkami śniadania, małe szklaneczki herbaty oraz czarny, piętrowy czajnik. Rozmawiały ze swobodą i serdecznością, jakby znały się od wielu lat. Ezgi była ubrana w pasiastą koszulę, a Isil, wyraźnie zadowolona z jej obecności, co chwilę posyłała jej ciepły uśmiech.

– Ciociu Isil, moja praca znaczy dla mnie znacznie więcej niż zwykły zawód – powiedziała Ezgi z zapałem. – To moja pasja. Nigdy nie przestanę walczyć o ludzi i sprawy, w które wierzę.

– Kiedyś byłam dokładnie taka jak ty – odparła Isil z dumą. – I właśnie w tym tkwił sekret mojego sukcesu. Zawsze ufałam sobie, swoim przekonaniom i temu, co podpowiadało mi serce.

Aynur słuchała ich przez chwilę w milczeniu. Naturalna zażyłość obu kobiet sprawiła, że poczuła się jak ktoś zupełnie obcy w domu, który jeszcze niedawno zaczynał wydawać jej się bliski.

Po chwili do jadalni wszedł Sinan. Miał na sobie ciemny sweter i wyglądał tak, jakby dopiero co wstał. Zajął miejsce przy stole, a Ezgi natychmiast zwróciła się do niego z promiennym uśmiechem.

ad
– Sinanie, jestem bardzo ciekawa, czy tym razem trafiłam w twój gust. Przygotowałam twój ulubiony omlet. Pamiętasz, jak ciocia Isil uczyła mnie ubijać jajka? Stała za mną i prowadziła moje dłonie, żebym wreszcie zrobiła to poprawnie. Pierwsza próba była katastrofą. W ogóle ci nie smakowało.

– Rzeczywiście, trudno było to wtedy nazwać omletem – zażartował Sinan.

Ezgi roześmiała się cicho.

– Ale nie poddałam się. W końcu zrobiłam taki, który pochwaliłeś. Powiedziałeś wtedy, że przygotowuję najlepszy omlet na świecie… zaraz po twojej mamie, oczywiście.

– To prawda – przyznał Sinan z uśmiechem. – Uczciwie zapracowałaś na ten tytuł. I całkiem możliwe, że dzisiaj go obronisz.

Isil obserwowała ich z wyraźną satysfakcją. Każde wspomnienie łączące syna z Ezgi utwierdzało ją w przekonaniu, że dawne uczucie mogło odżyć.

W tej samej chwili Aynur stanęła w drzwiach jadalni. Ubrana w jasny golf i ciemną spódnicę, patrzyła na całą trójkę z powściąganym niepokojem.

– Dzień dobry – powiedziała cicho, jakby obawiała się, że przerwała coś ważnego.

Sinan natychmiast skierował ku niej wzrok. Ezgi również się odwróciła, a jej uśmiech na moment przygasł.

– Właśnie kończyliśmy śniadanie – oznajmiła Isil chłodno. – Posprzątaj stół.

Po chwili, zwracając się już do Ezgi, dodała znacznie łagodniejszym tonem:

ad
– A może najpierw napijemy się kawy?

– Z przyjemnością – odpowiedziała Ezgi, wyraźnie ożywiona propozycją.

– Przepraszam, ale mam dziś sporo pracy – odezwał się Sinan i odsunął krzesło, zamierzając wstać.

Isil natychmiast położyła mu dłoń na ramieniu.

– Sinanie, proszę cię. Po raz pierwszy od wielu dni naprawdę się uśmiecham. Czy chcesz mi to odebrać? Zostań jeszcze chwilę. Wypij z nami kawę, a potem wrócisz do swoich obowiązków.

Sinan zawahał się. Jego spojrzenie powędrowało w stronę Aynur, która stała nieruchomo przy drzwiach. Na jej twarzy nie było widać sprzeciwu, lecz napięcie w oczach zdradzało znacznie więcej, niż chciała pokazać.

Po krótkiej chwili Sinan ponownie usiadł.

– Dobrze – powiedział w końcu. – Ja także poproszę kawę.

Aynur skinęła głową i bez słowa ruszyła do kuchni. Za jej plecami rozmowa przy stole znów się rozpoczęła, lecz każde kolejne słowo brzmiało dla niej jak przypomnienie, że Isil i Ezgi próbowały odtworzyć świat, w którym dla niej nie było miejsca.


Poyraz budził się powoli. Przez chwilę nie poruszał się ani o centymetr, jakby bał się spłoszyć ten nieoczekiwany spokój. Nana spała wtulona w jego bok, z policzkiem opartym na jego piersi i ramieniem zarzuconym przez jego tors. Jej długie, kręcone włosy rozsypały się po poduszce i jego ramieniu.

ad
Spojrzał na nią z czułością, której nawet nie próbował ukrywać. Kąciki jego ust uniosły się w łagodnym uśmiechu.

– Co za szalona kobieta… – szepnął, delikatnie przesuwając dłonią po jej włosach.

Nana poruszyła się niespokojnie. Otworzyła oczy i przez kilka sekund patrzyła przed siebie nieprzytomnie, nie rozumiejąc jeszcze, gdzie się znajdowała. Dopiero gdy uniosła głowę i napotkała rozbawione spojrzenie Poyraza, uświadomiła sobie, jak blisko niego leżała.

Jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Natychmiast odsunęła się na drugi koniec łóżka, niemal zaplątując się w kołdrę.

– O Boże… Co ja wyprawiałam?! – wyszeptała spanikowana. – Jak mogłam tak zasnąć? Przecież tylko trochę się do ciebie zbliżyłam…

– Tylko trochę? – Poyraz uniósł brew. – Kobieto, ty się do mnie przykleiłaś. Gdybym chciał wstać, musiałbym zabrać cię ze sobą.

– Wcale nie! – zaprotestowała, zakrywając twarz dłonią. – Musiałam się przekręcić przez sen. To wszystko.

– Oczywiście – odparł z udawaną powagą. – Przez sen objęłaś mnie tak mocno, jakbyś pilnowała, żebym nie uciekł.

Nana rzuciła mu ostrzegawcze spojrzenie, lecz rumieniec na jej policzkach zdradzał, jak bardzo była speszona. Chcąc zmienić temat, przyjrzała mu się uważniej.

– Lepiej powiedz, jak się czujesz. Nie masz gorączki?

ad
Poyraz zmarszczył lekko brwi, jakby dopiero teraz zaczął wsłuchiwać się we własne ciało.

– Możliwe, że trochę mam – odpowiedział przeciągle. – Czuję się podejrzanie słabo.

Nana natychmiast przysunęła się bliżej. Położyła dłoń na jego czole i z troską obserwowała jego twarz.

– Nie jesteś rozpalony – stwierdziła po chwili. – Raczej nie masz temperatury.

– Masz źle skalibrowane czujniki – oznajmił z przekorą.

Chwycił ją za nadgarstek i ponownie przyłożył jej dłoń do swojego czoła. Nana zesztywniała, zaskoczona tym nagłym gestem.

– Sprawdź jeszcze raz – dodał. – Tym razem dokładniej.

– Poyraz…

Nie zdążyła dokończyć, ponieważ drzwi sypialni niespodziewanie się uchyliły. W progu stanęła Cennet. Jej surowe spojrzenie najpierw spoczęło na dłoni Nany przyciśniętej do czoła syna, a potem przesunęło się na ich twarze.

– Wejdź, mamo – odezwał się Poyraz bez najmniejszego skrępowania. – Nana sprawdzała, czy nie mam gorączki.

– Dzięki Bogu – odparła Cennet z wyraźną ulgą. – Skoro nie masz temperatury, to znaczy, że powoli wracasz do zdrowia.

Nana natychmiast wyrwała dłoń z uścisku męża i odsunęła się tak gwałtownie, jakby została przyłapana na czymś niestosownym. Zrzuciła nogi z łóżka, poprawiła ubranie i zerwała się na równe nogi.

ad
– Ja… powinnam już iść – wymamrotała. – Mam dużo do zrobienia.

Nie czekając na odpowiedź, szybko opuściła sypialnię.

Poyraz odprowadził ją wzrokiem, próbując ukryć uśmiech. Cennet nie skomentowała jej nerwowego zachowania. Podeszła do łóżka i sama przyłożyła dłoń do czoła syna, jakby dopiero jej własny dotyk mógł dać pewność, że naprawdę nic mu nie dolega.

– Nie masz gorączki – stwierdziła z ulgą.

– Wiem, mamo – odpowiedział Poyraz, zerkając w stronę drzwi, za którymi zniknęła Nana. – Ale czasem warto sprawdzić dwa razy.


Aynur stała przy zlewie w jasnej, nowoczesnej kuchni i w milczeniu zmywała naczynia po śniadaniu. Miała na sobie beżowy golf i długą czarną spódnicę, a jej kręcone włosy były związane wysoko ozdobną chustą. Gdy odkładała kolejny talerz, do pomieszczenia wszedł Sinan. Ubrany w bordowy sweter, wyprostował się ostrożnie i poruszył ramionami, jakby każdy gest sprawiał mu ból.

– Ten środek przeciwbólowy, który ostatnio mi podałaś… – zaczął, krzywiąc się lekko. – Zadziała też na plecy? Mama tak nalegała, żebym został z nią na noc, że w końcu spałem na sofie. Teraz ledwo mogę się ruszać.

Aynur odwróciła się do niego i obrzuciła go troskliwym spojrzeniem.

– Powinien pomóc. To dość silny lek – zapewniła. Po chwili dodała łagodniej: – Cieszę się, że pani Isil poczuła się lepiej. Dobrze, że przy niej zostałeś.

ad
Sinan skinął głową, lecz nie odchodził. Przez moment przyglądał się Aynur, jakby zastanawiał się, jak ubrać w słowa to, co naprawdę chciał powiedzieć.

– Skoro Ezgi została z mamą, pomyślałem, że może uda nam się choć na chwilę wyrwać z domu – odezwał się w końcu. – Nie musisz dziś jechać na komisariat, żeby podpisać dokumenty? Ja też mam tam coś do załatwienia. Moglibyśmy pojechać razem, a później… napić się kawy. Oboje potrzebujemy chwili spokoju. Ostatnie dni dały nam w kość.

Aynur zastygła z talerzem w dłoniach. Propozycja wyraźnie ją zaskoczyła, lecz po chwili na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

– Chętnie – odpowiedziała. – Taka odmiana dobrze nam zrobi.


Po ich wyjściu Ezgi i Isil zostały same przy dużym stole w jadalni. Puste filiżanki stały przed nimi, a za plecami kobiet piętrzyły się regały wypełnione kodeksami i oprawionymi tomami prawniczymi. Ezgi siedziała pochylona, ze ściągniętymi brwiami i wyraźnym rozczarowaniem na twarzy.

– Znowu wyszli razem – rzuciła z irytacją. – Wczoraj próbowałam porozmawiać z nim przy kawie. Był uprzejmy, ale chłodny jak lód. Miałam wrażenie, że odgrodził się ode mnie murem. To nie będzie takie łatwe, jak sądziłyśmy.

Isil spokojnie uniosła filiżankę do ust i upiła łyk herbaty. W przeciwieństwie do Ezgi nie wyglądała na zaniepokojoną.

– Musisz być blisko niego – odparła stanowczo. – Cierpliwie, wytrwale, krok po kroku. Sinan w końcu się otworzy i zrozumie, czego naprawdę pragnie. To dopiero początek. Zaufaj mi.

ad
Na chwilę umilkła, a jej spojrzenie stało się bardziej skupione.

– Ale masz rację. Potrzebujemy czegoś mocniejszego. Ruchu, którego nie będzie mógł zignorować.

W tej samej chwili jej telefon zawibrował. Isil zerknęła na ekran i nagle uniosła brwi.

– Zupełnie o tym zapomniałam… – powiedziała z przejęciem. – Dziś wieczorem odbywa się ceremonia wręczenia nagród. Przez to wszystko kompletnie wyleciało mi to z głowy.

Ezgi spojrzała na nią pytająco. Na twarzy Isil pojawił się sprytny, niemal triumfalny uśmiech.

– Może właśnie takiej okazji potrzebowałyśmy.


Po załatwieniu spraw na komisariacie Sinan nie zabrał Aynur do przypadkowej kawiarni. Zaprowadził ją do eleganckiej, nowoczesnej restauracji położonej nad samym morzem. Przez ogromne przeszklenia było widać zielony trawnik, rząd palm i spokojną taflę wody. Wnętrze wypełniało miękkie światło, a białe obrusy i starannie nakryte stoliki nadawały miejscu odświętny charakter.

Sinan przebrał się w czarny garnitur, białą koszulę i krawat. Aynur, wciąż ubrana w beżowy golf, rozejrzała się po sali z wyraźnym zakłopotaniem.

– Dlaczego przyjechaliśmy akurat tutaj? – zapytała, gdy usiedli naprzeciwko siebie. – Mówiłeś tylko o kawie. Mogliśmy zatrzymać się w stołówce, napić czegoś i zjeść zwykłe tosty.

ad
– Pomyślałem, że to miejsce bardziej pasuje do naszej zdrowej diety – odpowiedział z lekkim uśmiechem. – A poza tym chciałem, żeby tym razem było inaczej. Spokojnie. Bez pośpiechu.

Aynur spojrzała na menu, po czym znów podniosła wzrok.

– Przecież w domu mogę ugotować ci wszystko, czego zapragniesz. Nie musiałeś wydawać pieniędzy.

Twarz Sinana spoważniała.

– W domu nie bylibyśmy sami – zauważył cicho. – Mama, Ezgi, to wszystko, co wydarzyło się ostatnio… Potrzebowaliśmy chwili tylko dla siebie. Musimy czasem odetchnąć i zebrać siły. Inaczej nie przetrwamy tego maratonu.

Zawahał się, po czym dodał z ciepłem:

– A jeśli chodzi o twoje jedzenie, nie zamieniłbym go na potrawy z żadnej restauracji.

Aynur opuściła wzrok, wyraźnie speszona, lecz na jej ustach pojawił się nieśmiały uśmiech.

– Dziękuję, Sinanie…

Zaczęli przeglądać menu. Z każdą chwilą napięcie między nimi słabło, a rozmowa stawała się coraz swobodniejsza. Nie zdążyli jednak niczego zamówić, gdy telefon Sinana zaczął dzwonić.

Na ekranie pojawiło się imię matki.

ad
– Tak, mamo? – odezwał się, przykładając aparat do ucha.

– Ból znowu się nasilił – poskarżyła się Isil dramatycznym głosem. – Chyba przez ten wózek. Czy mógłbyś przyjechać? Bardzo źle się czuję.

Sinan natychmiast spoważniał.

– Już jadę – odpowiedział krótko i zakończył połączenie.

Odłożył telefon i westchnął z rozczarowaniem.

– Mama potrzebuje pomocy. Musimy wracać.

Aynur nie okazała ani złości, ani zawodu. Zamknęła menu i uśmiechnęła się do niego ciepło.

– Nic się nie stało. W domu przygotuję ci coś lepszego niż wszystko, co mogliby tutaj podać.

Sinan odwzajemnił jej uśmiech.

– Zgoda. Ale tym razem zjemy razem.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 717. Bölüm, Emanet 718. Bölüm i Emanet 719. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Related Posts

Panna młoda odc. 160: Cemil zabija deskami okno Hancer!

„Panna młoda” Odc. 160 – streszczenieYonca siedziała skulona na brzegu kanapy, ściskając w dłoniach telefon Tayyara tak mocno, jakby był jedyną rzeczą łączącą ją jeszcze z dzieckiem….

Dziedzictwo odc. 994: Deklaracja miłosna Poyraza!

Nana stała w milczeniu przy łóżku Poyraza. Wpatrywała się w jego spokojną, nieruchomą twarz, przekonana, że mężczyzna pogrążony był we śnie. Splotła dłonie na wysokości brzucha, pochyliła…

Dit moment in B&B vol liefde was pijnlijk én zielig om naar te kijken

Het was alsof ik пaar eeп treiпoпgelυk zat te kijkeп. Eп daп пiet zo’п oпgeval waarbij alles iп eeп klap oпtspoort, maar zo’п laпgzame botsiпg waarvaп je…

 Verdachte aangehouden na vondst hennep Oostkapelle

OOSTKAPELLE- De politie trof woensdag  bij een onderzoek in een woning aan de Noordweg een partij hennep aan. Er is een verdachte aangehouden. Bij de doorzoeking werd in…

Persoon met spoed naar ziekenhuis na ongeval in Enschede

Een persoon is donderdagmiddag gewond geraakt bij een ongeval aan het Spaansland in Enschede. De hulpdiensten, waaronder de brandweer en een ambulance, kwamen met spoed ter plaatse….

Verkrachter uit Almelo dood aangetroffen

Schokkende wending in Almelose Parkmoord: verdachte zegt slachtoffer hem te hebben verkracht De rechtszaak rond de zogenoemde Almelose Parkmoord heeft een opvallende en emotionele wending gekregen. De…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page